Powszechnie wiadomo, że nasza planeta składa się głównie z wody. Niestety odpady w środowisku wodnym możemy znaleźć już niemal wszędzie, a w roku 2050 prawdopodobnie będą ważyć więcej niż żyjące w morzu zwierzęta. Przez to, że traktujemy oceany jak ogromne śmietniki, zagrażamy nie tylko organizmom w nim żyjącym, ale również samym sobie - na przykład wpuszczając do wody różne surowce (takie jak rtęć, kwasy, czy metale trujące pochodzące z fabryk, a nawet odpady nuklearne z elektrowni atomowych), stanowiące toksyczny pokarm dla ryb, które to później spożywamy nierzadko przypłacając to zdrowiem, a nawet życiem.
Traktujemy akweny wodne jak śmietniki. Codziennie drogą lądową trafia ogromna ilość odpadów, przez co rocznie do mórz i oceanów trafia niemal 10 mln ton śmieci. Głównie są to odpady tworzyw sztucznych - butelki PET, nakrętki, reklamówki, czy sieci rybackie, ale nie zapominajmy także o ściekach miejskich pochodzącym z naszego gospodarstwa domowego, zresztą ta lista jest tak ogromna, że nie sposób już tego spisać. Tak naprawdę stworzyliśmy w ten sposób największe globalne wysypiska śmieci. Większość osób z pewnością kojarzy “wyspę śmieci”, która powstała przez prądy morskie, a swoją wielkością dwukrotnie przewyższa Polskę - niestety nie jest to jedyny skutek naszej wieloletniej, nieodpowiedzialnej działalności i jeśli nic w tej sprawie nie zrobimy, to kolejne efekty mogą być całkowicie destrukcyjne.
Jakie są skutki zanieczyszczenia wody?
Przede wszystkim nasze odpady przyczyniają się do śmierci wielu gatunków zwierząt żyjących w głębinach - ale też na lądzie, gdyż prądy morskie część śmieci przynoszą na wybrzeża. Niestety aktualnie akweny wodne zawierają ponad 8 razy więcej tworzyw sztucznych niż planktonu, przez co organizmy wodne mylą je z żywnością. Nie dotyczy to jedynie małego procenta zwierząt, ale badania wykazały, że to problem co najmniej 43% gatunków waleni, wszystkich gatunków żółwi morskich oraz prawie połowy ptaków morskich, nie wspominając już o różnych rodzajach ryb. Zresztą kolejne badania mówią, że w organizmach ponad 83% przebadanych zwierząt znaleziono fragmenty tworzyw sztucznych (sieci rybackie były jedynie małym procentem tego przerażającego wyniku).
Wiąże się to z tym, że takie zwierzę przestaje przyjmować pokarm, przez co umiera z głodu, bądź tworzywa sztuczne stanowią dla niego truciznę, co przynosi taki sam skutek. Pamiętajmy także o tym, że sami spożywamy ryby, które również mogą mieć w organizmie cząstki takich substancji, a więc sami przyczyniamy się do pogorszenia swojego zdrowia. Problem nie dotyczy jedynie samego spożywania plastiku, ale zaśmiecenie morskiej fauny doprowadza do tego, że zwierzęta wpadają w pułapki stworzone przez dryfujące odpady - sieci, liny, reklamówki, a obecnie maseczki. Niestety skutki również są tragiczne, gdyż większości nie udaje się przeżyć. Ropa z kolei skleja skrzydła ptaków, zakleja dzioby, bądź zakleja oskrzela, przez co różne gatunki giną w różnych okolicznościach.
Skąd biorą się zanieczyszczenia mórz i oceanów?
Główne zanieczyszczenia pochodzą z lądu i to nie zawsze jest wina człowieka (poniekąd oczywiście, gdyż tutaj na tapetę wchodzi temat katastrofy klimatycznej). Duża część odpadów pochodzi z powodzi, które trafiają do mórz i oceanów za pośrednictwem rzek. Niestety sporym problemem pozostaje rybołówstwo oraz transport morski, nie wspominając już o katastrofach tankowców, które produkują ogromne ilości zanieczyszczeń.
Morze Bałtyckie jest jednym z najbardziej zanieczyszczonych mórz na naszej planecie. Wpływa na to rozbudowa rowów melioracyjnych, uprzemysłowienie, intensywna urbanizacja. Okoliczne ścieki oraz komunalne związki biogenne z kolei wpłynęły na zaburzenie równowagi biologicznej i chemicznej. Największa ilość trujących zanieczyszczeń pochodzi z Wisły. Należy także pamiętać, że Morze Bałtyckie zawiera najwięcej substancji radioaktywnych. Na ten moment kąpiel w tym Akwenie nie zagraża życiu, jednak bardzo możliwe, że w niedalekiej przyszłości odczujemy nawet pod tym kątem skutki naszych oddziaływań.
Czy możemy coś zrobić z zanieczyszczeniem wód?
Oczywiście! Zmiany powinniśmy zacząć od samych siebie - zmniejszenie ilości produkowanych odpadów, przerzucenie się na surowce, które ulegają szybkiemu rozkładowi, wyrzucanie śmieci jedynie w legalny sposób oraz uświadamianie i edukowanie innych o skali tego problemu.
Z kolei liczne organizacje widzą ten narastający problem od dłuższego czasu, dlatego przyjęto Konwencję Narodów Zjednoczonych o prawie morza, która ma za zadanie podjęcie wysiłków na rzecz ochrony akwenów wodnych. Bardziej aktualnym ruchem ze strony władz jest wprowadzenie tzw. Celów Zrównoważonego Rozwoju 2030, który zakłada ochronę mórz i oceanów przed plagą plastiku. Głównym celem jest zmniejszenie poziomu zanieczyszczeń o prawie 10%. Nie da się jednak “posprzątać” morza, dlatego zmiany wprowadzano na lądzie. Polega to na eliminacji plastiku, poprzez wypuszczenie na rynek ekologicznych produktów (takich, które znajdziecie m.in. w naszym asortymencie). Wprowadzono także liczne ustawy, które zakazują na przykład sprzedaży jednorazowych reklamówek.
Unia Europejska przyjęła Konwencję w sprawie strategii morskiej, która ma za zadanie oczyścić linię brzegową z ogromnych ilości odpadów, a także znacząco wspiera ruch ekologiczny. Nasz kraj nie wypada zbyt dobrze w rankingach dotyczących produkowanych odpadów i zanieczyszczeń, dlatego to w naszych rękach jest ratowanie planety, zanim na dobre utoniemy we własnych odpadach.
Zachęcamy do odwiedzenia naszego bloga, gdzie znajdziecie mnóstwo wskazówek jak wpleść ekologię w codzienność i nawet nie zauważyć, że coś się zmieniło. Ponadto mamy szeroko rozbudowany asortyment, który z pewnością ułatwi Wam drogę do bardziej eco życia. Mamy nadzieję, że zwiększanie świadomości zachęci Was do zmian.